05.10.2015 BUT w CV


Swoją biegową CV wzbogaciłem o udział w organizacji jednego z największych biegów ultra w Polsce Beskidy Ultra Trail – www.beskidyultratrail.com. Na BUT-a składa się nie jeden bieg, ale aż pięć na dystansach: 20 km, 60 km, 90 km, 120 km i BUT Challenge liczący sobie 260 km. Początki Beskidy Ultra Trail to epicka opowieść o oryginalnym koncepcie zawodów biegowych, który ruszył nie do końca dopracowany. Niedociągnięcia organizacyjne spowodowały rzecz jasna falę hejtu. Jednym z nielicznych rzeczowych i wyważonych głosów był felieton Magdy Ostrowskiej – Dołęgowskiej. Po takiej fali krytyki Orgowie powinni za Grekiem Zorbą powtórzyć „jaka piękna katastrofa” i dać sobie spokój z organizacją zawodów. Oni jednak jak pitbulle walczyli do końca i od razu zorganizowali Zamieć – 24 godzinny ultra maraton na Skrzyczne – www.zamiec.pl . Organizując Zamieć zaproponowali bardzo ciekawą formułę zawodów polegającą na tym, że zawodnicy mają do pokonania dowolną liczbę pętli Szczyrk-Skrzyczne-Szczyrk. Mogą biegać „na okrągło” bądź też zrobić sobie przerwę w BAZIE odpocząć i ponownie ruszyć na trasę. Zamieć co rzadko się zdąża już po pierwszej edycji dorobiła się miana biegu kultowego, podobnie jak druga odsłona BUT-a, który po pozbyciu się „chorób wieku dziecięcego” został okrzyknięty jedną z najlepiej zorganizowanych imprez biegowych w Polsce.

Rola jaką rozpisali mi Orgowie było znakowania trasy. Po rozmowie z Michałem zadeklarowałem, że zajmę się dobrze mi znanym z treningów fragmentem trasy BUT 90 i BUT 120 czyli odcinkiem z Węgierskiej Górki na Glinne następnie w kierunku Hali Radziechowskiej, Magurki Radziechowskie gdzie trasa żegnała się z czerwonym szlakiem, by dalej prowadzić zielonym, aż do hotelu Zimnik gdzie szlak zielony zmieniał się na niebieski prowadząc na Skrzyczne. Szczytu Skrzycznego zawodnicy „moich” dystansów nie mieli w planach zdobywać, gdyż powyżej Hali Jaśkowej było odbicie pod kątem prostym w prawo i już poza szlakiem „po taśmach” planowany był zbieg do Szczyrku.

Pod hala

We czwartek w ramach treningu zrobiłem rekonesans trasy, żeby ustalić „punkty krytyczne”, na których zawodnicy mogliby wylecieć w kosmos. Na doskonale znaną mi trasę patrzyłem przez pryzmat zawodnika, który jest na niej pierwszy raz w życiu. Pierwsze wątpliwości pojawiły się już 2 km od punktu widokowego w Węgierskiej Górce zaraz za ostatnimi zabudowaniami szeroka droga skręcała w lewo natomiast czerwony szlak wąską ścieżynką prowadził prosto. Kolejna wątpliwość w nawigowaniu mogła się pojawić się na ok. 5 kilometrze (od punktu widokowego) gdzie szlak przecina szeroką drogę Lasów Państwowych, ktoś w tym miejscu mógł poczuć pokusę żeby nią pobiec. Podobny problem mógł się pojawić pod samym Glinnym gdzie szlak znowu przecinał drogę leśną. Trudny technicznie fragment trasy zaczynał się po odbiciu na Magurce Radziechowskiej w prawo na szlak zielony, który prowadzi w kierunku Ostrego. Tak sobie myślę, że ten fragment szczególnie zapadnie w pamięć tym, którzy pokonali go w nocy na „ubitych” nogach i z halunami .

golobo

Zawodnicy ruszyli ze Szczyrku w sobotę 3 X o 4.00 natomiast ja objuczony taśmami ruszyłem o 7.00. Dystans jaki mieli do pokonania zawodnicy do mojego odcinka to prawie 70 km dla BUT 90 i 100 km dla BUT 120 pozwalało mi to na spokojne znakowanie trasy bez obaw, że za chwilę za smreka lub górki wybiegnie zawodnik z czołówki. Jak już wspomniałem powyżej mój odcinek był wyjątkowy, ponieważ wielu  zawodników miało pokonać go po zmroku. Dlatego taśmy którymi znakowałem były dodatkowo uzbrojone w odblaski. Często problemem biegów w terenie, jest „zanikanie” oznaczeń dlatego nie żałowałem taśm. Dodatkowo żeby zmotywować zawodników na trasie zostawiłem im kilka „złotych myśli”.

Nie

Od Ostrego cały czas towarzyszył mi tłum turystów, którzy jako cel swojej marszruty wybrali Skrzyczne. Wielu zaintrygowało to co robiłem dlatego z pewną nieśmiałością pytali „na jaką to okoliczność”. Ja cierpliwie tłumaczyłem im co to jest BUT jakie są trasy, którędy prowadzą, usiłowałem ich też przekonać, że limit na trasę BUT 90 i BUT 120 liczy się w godzinach, a nie w dniach. Tak dostojnie podążając ze swoimi słuchaczami nagle spostrzegłem zbiegających zawodników. Oczywiście od razu „dźwigło” mi się ciśnienie, ale szybko na chłodno oceniłem sytuacje i doszedłem to wniosku, że to zawodnicy z BUT-a 60, którego trasa prowadziła przez Skrzyczne i odbijała w lewo tam gdzie moja w prawo. Kilku zawodników pobiegło jednak na wprost po moich taśmach dlatego musiałem ich szybko przekonać, że muszą skręcić. To niezdecydowanie zawodników wynikało z tego, że na newralgicznym skrzyżowaniu, „ktoś” pozbierał taśmy. Dlatego musiałem jeszcze raz oznaczyć to skrzyżowanie. Zrobiłem to z iście neoficką gorliwością, tak, że nawet Stevie Wonder nie miałby problemu z wybraniem właściwej drogi;). W rozmowie z Michałem uznaliśmy, że moja misja nie zakończy się na Hali Jaśkowej jak to wcześniej ustaliliśmy, ale sprawdzę i ewentualnie uzupełnię taśmy na zbiegu do Szczyrku.

meta

Siedząc na mecie doszedłem do wniosku, że znakowanie trasy jest równie fajne, a nawet fajniejsze niż sam udział w zawodach. Dlatego póki co nie mam zamiaru korzystać z darmowego udziału w ZAMIECI, BUCI-e bądź też innych zawodach organizowanych przez Ekipę Michała.