06.09.2015 Bieg na Rysiankę – relacja


6 września odbył się XV bieg na Rysiankę – czwartego obok Pilska, Romanki i Lipowskiej szczytu środkowego pasma Beskidu Żywieckiego. Trasa biegu liczyła 7 km i 700 m przewyższenia. Start był zlokalizowany obok pensjonatu Alaska czyli tam gdzie rozchodzą się szlaki turystyczne na Słowiankę, Boraczą i Rysiankę.

Profil Rysianka

Profil trasy. http://mapa-turystyczna.pl/

Pierwsze dwa kilometry biegu prowadziły po asfalcie. Tą część można było potraktować jako część rozgrzewkową, bo po odbiciu w lewo i minięciu rzeki rozpoczęła się „właściwa” cześć biegu, który jakby nie było jest biegiem alpejskim. Dla niewtajemniczonych  bieg alpejski to taki, który jest tylko pod górę w przeciwieństwie do biegu anglosaskiego gdzie jest szansa na to, że pojawią się zbiegi. Po opuszczeniu asfaltu od razu pojawiło się błoto, które w połączeniu z nachyleniem stoku układało finezyjną choreografię kroków biegaczy, szczególnie tych, którzy wybrali na bieg buty szosowe (było kilku takich śmiałków). Na 3 km znajdował się sprawnie działający punkt z wodą, który oferował wodę w kubkach lub butelkach. Co więcej butelki były już lekko odkręcone co bardzo ułatwiło ich otwieranie. Po minięciu strumyka podejście pod Rysiankę „stanęło dęba” i wytrzymało tak przez kolejne prawie 3,5 km. Jedynym w miarę płaskim odcinkiem był dobieg do Hali Pawlusiej, ale na tym odcinku  musieliśmy uważać na śliskie skałki i korzenie.

Założenie taktyczne na bieg było jedno „SPOKÓJ”. Dlaczego, ano dlatego że parę dni przed biegiem pojawił się ból przyczepów w kolanie. Co prawda dzięki maści z omułka zielonowargowego (tak tak jest takie stworzenie) udało się ból zniwelować, to noga „nie podawała” tak jak zwykle. Dlatego zająłem pozycje w środku stawki i raczej starałem się kontrolować bieg niż walczyć i wyprzedzać. Dusza wojownika obudziła się we mnie na samym finiszu gdzie wyprzedziłem 3 biegaczy. W ferworze walki odpiął mi się nawet pas z numerem dlatego na metę wpadłem trzymając pas i numer w garści.

Bieg ukończyłem z czasem 49:09 min. co dało mi 59 miejsce open i 14 w kategorii wiekowej. W porównaniu do zeszłorocznego wyniku poprawiłem się o 3,5 min.

Meta

Na koniec jedna dygresja. W tym roku mimo, że była to XV jubileuszowa edycja biegu było znacznie mniej uczestników niż w latach poprzednich  rok 2012 – 195 zawodników, 2014 – 142, 2015 – 103). Myślę, że powodem był „zgrzyt” jaki miał miejsce rok temu przy odbieraniu numerów startowych. „Pani Szefowa” z ośrodka promocji gminy zwinęła swój kramik o 10.00 na godzinę przed starem biegu mimo, że w kolejce było jeszcze sporo biegaczy. Pani argumentowała swoją decyzje tym, że musi przesłać dane na Rysiankę. Zdaje się, że w swej gorliwości zapomniała o dobrodziejstwie Internetu, no chyba że chciała być oryginalna i planowała wysłać posłańca  na osiołku.

Romanka

W drodze powrotnej można było podziwiać „dymiącą” Romankę 1366 m n.p.m.