13.07.2015 Bieg na Pilsko – relacja


Bieg na Pilsko, który odbył się 12 lipca jest biegiem zaliczanych do „Złotej 50”. Cyklu biegów, na który składają się następujące biegi: półmaraton wokół Jeziora Żywieckiego, bieg na Grojec, biegiem na Żar i kończący cykl wrześniowy bieg na Rysiankę. Warunkiem ukończenia całego cyklu jest udział w co najmniej trzech biegach. Rok temu po raz pierwszy biegłem na Pilsko i w tym roku miałem ochotę na pobicie życiówki na tej trasie. Niestety organizatorzy zdecydowali się całkowicie zmienić trasę. W tym roku start był zlokalizowany na wysokości szkoły w Korbielowie. Następnie 3.8 km po asfalcie. Asfalt towarzyszył nam praktycznie, aż do DW Jontek. Po minięciu Jontka organizatorzy wykazali się dużym poczuciem humoru przeprowadzając trasę biegu po nartostradzie. Ten odcinek był bardzo ciekawy technicznie można na nim było przećwiczyć mocne podejścia. W tym miejscu jedna sugestia adresowana do organizatorów. Jeśli za rok trasa byłaby identyczna warto rozważyć zlokalizowanie punktu z wodą właśnie koło Jontka, a nie na Hali Miziowej. Po pożegnaniu patelni na nartostradzie można było się schłodzić w lesie, bo jak to w górach czekały nas kolejne syte podejścia. Na pochwałę zasługuje bardzo dobre oznakowanie trasy. Ciekawostką było oznaczenie od tyły czyli 10 km, 9 km. 8 km…..

Na Hali Miziowej gdzie był zlokalizowany punkt z wodą zmoczyłem chustę i rozpocząłem ostre napieranie na Pilsko. Także tutaj trasa została zmieniona, zamiast zeszłorocznej wyrypy w prawo mieliśmy do pokonania iście alpejski odcinek na którym miejscami z trudem mieściła się noga. To właśnie o tym fragmencie trasy wspominali organizatorzy w komunikacie technicznym. W czasie pokonywania ostatniego kilometra, który jak się potem okazało liczył trochę więcej miałem wrażeni, że jestem  na SALOMON ZUGSPITZ ULTRATRAIL  i właśnie rozpoczynam zbieg z Bergstation Alpspitzbahn te same skały, korzenie i wszechobecna kosodrzewina.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na ostrym finiszu udało mi się jeszcze wyprzedzić czterech biegaczy. Mój bieg w tym dniu nie kończył się na Pilsku. W planie miałem zrobić dłuższe wybieganie w górach. Dlatego po chwili odpoczynku ruszyłem w kierunku Rysianki, Lipowskiej i Boraczej. Dłuższy pit stop zanotowałem w schronisku na Boraczej gdzie musiałem poczekać na kultowe w pewnych kręgach jagodzianki. Z Boraczej czekał mnie już szybki zbieg czarnym szlakiem do Żabnicy Skałki gdzie Rodzinka czekała na jagodzianki a ja zakończyłem niedzielne wybieganie zażywając krioterapii w górskim strumieniu.

Po powrocie do domu czekała mnie niespodzianka. W tabeli wyników przy moim nazwisku był czas 999999. Szybki mail do firmy Data sport coby wyjaśnić sytuację. Okazało się, że za szybko wbiegłem na metę i bramka nie odnotowała mojego czipa;). Mój czas został ustalony w oparciu o dokumentację fotograficzna biegu i wyniósł 01:24:42,00 co dało mi 27 pozycję w kategorii M 40.

Zdjęcie użyte powyżej pochodzi ze strony datasport.pl